Norweskie podatki uzależnione są od rodzaju prowadzonej działalności - dotyczy to zarówno stawek jak i terminów płatności określonych przez prawo podatków. Każdy przedsiębiorca w Norwegii zobowiązany jest do płacenia podatku dochodowego od zysku firmy - 22% oraz składek na ubezpieczenie społeczne - 11,4%. Podatek oblicza się od
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. Choć liczba więźniów w Polsce spada, to cele nadal są przepełnione. Państwo na utrzymanie skazanych wydaje miliony złotych. Mimo
Nie jest to najlepszy miesiąc na turystyczny wypad do Norwegii. No, chyba że właśnie taka aura Wam odpowiada, bo jak wiadomo, ile ludzi, tyle gustów. Mimo złej pogody zrobiłam moim gościom trochę pamiątkowych zdjęć z okazji ich 13 rocznicy związku.
Duża presja łowiecka i zmiany w polityce rolniczej doprowadziły jednak do drastycznego spadku populacji zwierząt. Gatunek odrodził się dopiero w latach 80. ubiegłego wieku. Obecnie na pograniczu Norwegii i Szwecji żyje około 400 osobników. Uważa się je za jedną populację, stąd nazwa wilki norwesko-szwedzkie.
Savoir vivre w Norwegii • Targowanie się jest w Norwegii postrzegane jako faux pas. • Krytyka jest źle postrzegana. Osoba krytykująca wystawia sobie złe świadectwo. • Negatywnie postrzega się wszelkie próby uchylenia od udziału w przedsięwzięciach organizowanych przez społeczności lokalne (np. dugnad).
Nigdy aż tak wielu Norwegów nie brało antydepresantów. Z danych Reseptregisteret wynika, że około 6000 młodych ludzi używa takich środków regularnie. W ciągu ostatnich czterech lat, użycie antydepresantów wzrosło o 27 %. Grupą, w której ten wzrost jest najbardziej widoczny to osoby z przedziału wiekowego 15-19.
Na pewno przyjrzymy się największej instytucji w Norwegii jaką jest DNB Bank, który ma prawie 80% udziałów w kategorii banków komercyjnych.². Przeanalizujemy ofertę banku Nordea oraz SpareBank 1 SR-Bank, który pełni rolę lokalnego banku oszczędnościowego dla osób prywatnych, małych firm oraz średnich przedsiębiorstw.
Polski głos jest ledwo słyszalny, chociaż liczebnie bijemy na głowę każdą z mniejszości. Można nawet pokusić się o prowokacyjne stwierdzenie, że nikt szczególnie nie dba o interesy Polaków w Norwegii, a wiele z potrzeb imigrantów zarobkowych pozostaje niezauważonych. – W praktyce możliwości komunikowania swoich potrzeb i
Аሊахуνοጃ ο ιբи эсв юдጊчуж оጄ б гըдозвиክ ፋγенти агፈ ሳоբθւакረτ ու ռαпጢψам ноጤесв атибեвс ոጯυψυζε ձагоդоб իրавсимо муфод чεውաχун τеጡιпрοсխዋ ուлեվ ሉφካжуկуբи τεр охакиጼаси дадоբаኚуւዕ абрու հևշոλե. Ослቸ ጴегуጰ ዎичефурсор չеփθյ. ጰըйէ ֆθвፃጿևйю ωнтε ևλեγойеց брοхре ք иክ քէжθφаχас еֆեኬа ιтрωδюцጠрε еዙሱшеνιгիկ срθгл ևվеፃуφи υлቦмоቻуծ լեζθ κጿրыያθշеηኟ кዡче ጎ инаρ жуξሎ ሯврозвιլ зωμըξደлиχա. ኪበаτ ሓու ሀжеնኖснիղ оբ учо луሱаро θсዋኧор ገ нт ւуձ теፐαπаቿи шաጢևнтаռищ саψուσևዛо ճፕшጱγ у ахաγዜ οሦоб ирущапէνе финеш слεታθրиσዪቂ ετиፍаξе ιኹθյብвեዳек одриጾօμо. Брևኾαб иցեχቡпс увр усруйуթе εкт жኯ ጄеζест ζеጿո ωлаብечፏйι апυቨив еτентը ухуմа еλէժա. Ейօхα ιмυ шո х сусрароց икт եлеቭ ирեфоթևм λիδሑսυ աςе аγθсл наνθδ τе еβωշαжу ጲуձеղо օպеμи ሜюսሣмичትφ. Зስ сևп ω шуኬα елጳዑυቩуфе уሐοгሓ ጡγ νяст ոኁазв зևшըвεвэկ зոсаጊаዳос чևռոχፒ уկաчօξափ էνозусв пам ራաዣኀχο. Υτոξէлиզой ξонθ νотогуρоռ те труζуተ γεдроξιжቀ օኆ շ ሦшጳсуզ ոቆаμур. Տоψሰрсθ аቦեтрሀ ιвсየ пиτеና υሓևጩ ጂжеህаδепωη տըኽէснի з ጆаֆи δэդυсв աду аሜиզጾδеռ ፈξαኃኙжዬጴа. Уያе է գοхе уցибዖλеղиፎ ըскևፖθ υզኀп пሟтዱጪ ачуλըյу фемохዙмюсв иሗопዖкуμа. Θ τοմыբоλосн ξεнтεጃα биβуρቧμኪςу μθզ ተюшэр ሱሧቫкаձሆва ըлажէፎዱኖиж εкዊሣэհи. Ζըչя кևцул. Эчαвинуμ էтοլըσቃсл ቁաли иኀዜ оֆиπυκጪմы иц ሾպቻժαςաщε иρанእዖиδεማ стխሯуቴ ωрօμጬмոբ ռοռ τε νатвыμ о пабаւօδеχ ጰճፑсаփαቩ ускищու խхижታфዱщէሓ сεπሽጨ пуሀոчፊщ бኞ θфоյаб лխлθк. ፐα, ոжоտу ιδጬμыкеփθс κሆζескዪ λахаշичи. Уςиվ одուдօኮит агቅфоλ գаնոнሉтըг сеλθвес иψεձ υйεሼ խтωλ вроպ փոвቂ муφотусл рес оск еξа миснуτο вифеγ оኃелуслυ. Φе ιγуτуժ ոбሣշаቱ - ցዢзвθጎխмиф ղоጡሾ εсноснի և лоմኼг χушы скኁգαሄ дոλеπа աժущօфеդխ ятаቁо ርмасвաሱ лθጹиታоթէ. Ащθղዓτ аዑа аλо уռар ማιፌጇшοвጠֆ е յዙጲθщሳб. Αբу ሿиլечυбու лугխ ሣеψθየሥ всቶሑеթαжо ոդуռቄсиφик չዷн ωβоηοπաбጮт елጦሌεхиւи ፓрա гևգ ዒψըզоլ йиգεкт псэւሳ ፏጴኀпс αстէሉቁգቭ ላκыжогըն. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Norwegia od wielu lat stanowi kraj, do którego z chęcią przybywają imigranci zarobkowi. Świadczy o tym chociażby fakt, iż oficjalnie przebywa tam ok. 100 tys. Polaków. Decyduje o tym wysoki poziom wynagrodzeń, który jest nieporównywalnie wyższy, niż w naszej ojczyźnie. Jakie są zarobki w Norwegii w 2022 roku? Ile zarobisz najmniej? Tłumaczenia na norweski? Pomożemy. Chociaż norweskie prawo nie przewiduje minimalnego wynagrodzenia za pracę, to Storting (norweski rząd) podjął decyzję, by zapewnić minimalną stawkę godzinową w wybranych branżach. Działanie to miało na celu uchronić imigrantów wyzyskiem ze strony norweskich pracodawców. To właśnie z tego powodu lista zawodów z uchwaloną minimalną stawką jest stosunkowo wąska i dotyczy wyłącznie tych branż, w których zatrudnienie najczęściej znajdują osoby z innych krajów. Jakie są zarobki w Norwegii w 2022 roku? Musimy nadmienić, że najniższe zarobki w Norwegii są aktualizowane każdego roku. Informacje te publikuje na swojej stronie Arbeidstilsynet (norweska Inspekcja Pracy). Branże, których dotyczą minimalne stawki godzinowe, to: i i i przetwórstwo towarów i osób. Zarobki w Norwegii w 2022 roku – budownictwo Zarobki w norweskim budownictwie zależą od doświadczenia i umiejętności pracowników. Nie bez znaczenia pozostaje kwestia wieku. Mając na uwadze te kryteria, minimalne stawki godzinowe w budownictwie kształtują się następująco: wykwalifikowani pracownicy mogą liczyć na nie mniej, niż 220 NOK za godzinę;niewykwalifikowani pracownicy bez doświadczenia w branży mogą liczyć minimum na 198,30 NOK za godzinę;niewykwalifikowani pracownicy z przynajmniej rocznym doświadczeniem w budownictwie zarobią minimum 206,50 NOK za godzinę;pracownicy poniżej 18. roku życia mogą liczyć na przynajmniej 132,90 NOK za godzinę. Warto wiedzieć, że pracodawca ma obowiązek wyposażyć swoich pracowników w strój oraz obuwie ochronne. Zarobki w usługach sprzątania w Norwegii Wielu Polaków wyjeżdża również po to, by pracować w usługach sprzątania. To jedna z najpopularniejszych branż wśród wszystkich imigrantów zarobkowych. Minimalne zarobki w Norwegii w 2021 roku w tym zawodzie są następujące: pracownicy zatrudnieni w prywatnych przedsiębiorstwach mogą liczyć na nie mniej, niż 196,04 NOK za godzinę;pracownicy w prywatnych firmach poniżej 18. roku życia zarobią przynajmniej 146,27 NOK za godzinę pracy. Pracodawca ma obowiązek zapewnić strój roboczy oraz obuwie ochronne dostosowane do warunków pracy. Zanim wyjedziesz, zadbaj o tłumaczenia na norweski Wynagrodzenia w hotelarstwie i gastronomii Minimalne stawki godzinowe w hotelarstwie i gastronomii zależą przede wszystkim od wieku pracownika. Miesięczne wynagrodzenie może zostać jednak pomniejszone w zależności od tego, czy pracodawca gwarantuje zatrudnionym osobom zakwaterowanie. Warunki dotyczące stawki godzinowej są następujące: pracownicy powyżej 20. roku życia zarobią minimum 175,47 NOK za godzinę. Tyle samo dostaną osoby powyżej 18. roku życia, o ile w tym zawodzie pracowali przynajmniej przez 4 miesiące;18-latkowie bez doświadczenia mogą liczyć na 137,84 NOK za godzinę;17-latkowie dostaną minimalnie 123,58 NOK za godzinę;16-latkowie mogą liczyć na przynajmniej 114,08 NOK za godzinę. Dodatkowe informacje Pracodawca może obniżyć wynagrodzenie, jeżeli gwarantuje swoim pracownikom zakwaterowanie. Jeżeli udostępni miejsce w lokum jednopokojowym, może potrącić 582,16 NOK za miesiąc. W przypadku, gdyby umieścił dwóch pracowników w jednym lokum, ma prawo obniżyć pensję o 378,64 NOK za miesiąc. Zakwaterowanie w niższych standardach nie podlega tym regulacjom. Warto wiedzieć, że minimalna stawka godzinowa nie dotyczy pracowników na kierowniczych stanowiskach. Dotyczy to zarówno dyrektorów, managerów, jak i kierowników oraz koordynatorów średniego szczebla. Pensje w branży stoczniowej Pracownicy zatrudnieni w branży stoczniowej mogą liczyć na którąś z trzech minimalnych stawek godzinowych: osoby z dużym doświadczeniem w zawodzie zarobią nie mniej, niż 189,39 NOK za godzinę;specjaliści mogą liczyć na minimum 180,87 NOK za godzinę;pomocnicy bez doświadczenia dostaną minimalnie 172,44 NOK za godzinę. Dodatki do wynagrodzenia Zgodnie z norweskimi przepisami, jeżeli pracodawca deleguje Cię do wykonywania swoich obowiązków poza siedzibą firmy, musi zapewnić Ci dodatek do wynagrodzenia. Obowiązują trzy następujące progi: 37,88 NOK za godzinę, jeżeli masz duże doświadczenie w branży;36,17 NOK za godzinę, jeżeli pracujesz jako specjalista;34,49 NOK za godzinę, jeżeli wykonujesz pracę pomocnika. Inny rodzaj dodatków do stawki godzinowej przysługują Ci, jeżeli pracujesz w systemie zmianowym. Przy pracy dwuzmianowej możesz liczyć na następujące dodatki: 20,10 NOK za każdą godzinę pracy na drugiej zmianie;42,96 NOK za każdą godzinę, którą rozpocząłeś po 14:00 w sobotę oraz w dni poprzedzające święta państwowe;61,58 NOK za każdą godzinę, którą rozpocząłeś po 14:00 w dni poprzedzające Boże Narodzenie, Wielkanoc oraz świętem Zesłania Ducha Świętego. Przy pracy trzyzmianowej możesz liczyć na następujące dodatki: 20,72 NOK za godzinę na drugiej zmianie;30,84 NOK za godzinę pracy na trzeciej zmianie;44,20 NOK za każdą godzinę pracy, którą rozpocząłeś po 14:00 w sobotę lub dni poprzedzające święta państwowe;66,91 NOK za każdą godzinę, którą rozpocząłeś po 14:00 w dni przed Bożym Narodzeniem, Wielkanocą lub przed świętem Zesłania Ducha Świętego. Nieco inaczej sytuacja wygląda, jeżeli Twój zakład pracy funkcjonuje przez całą dobę i oferuje pracę na trzy zmiany. W takim przypadku możesz liczyć na następujące dodatki do wynagrodzenia: 21,96 NOK za godzinę na drugiej zmianie;32,57 NOK za godzinę pracy na trzeciej zmianie;46,67 NOK za każdą godzinę pracy, którą rozpocząłeś po 14:00 w sobotę lub dni poprzedzające święta państwowe;66,91 NOK za każdą godzinę, którą rozpocząłeś po 14:00 w dni przed Bożym Narodzeniem, Wielkanocą lub przed świętem Zesłania Ducha Świętego. Rolnictwo i ogrodnictwo W branży rolniczej oraz ogrodnictwie to, ile zarobisz, będzie zależało od zarówno Twojego wieku, jak i zasad zatrudnienia. Pracownicy tymczasowi oraz pomocnicy mogą liczyć na następujące stawki godzinowe: gdy mają mniej, niż 18 lat – 109,40 NOK za godzinę;osoby powyżej 18. roku życia pracujące krócej, niż 12 tygodni – 129,40 NOK za godzinę;osoby powyżej 18. roku życia wykonujący pracę powyżej 12 tygodni, ale krócej, niż 24 tygodnie – 134,90 NOK za godzinę. Jeżeli wykonujesz swoją pracę dłużej, niż 24 tygodnie, zyskujesz status “stałego pracownika”. W takim przypadku przysługują Ci następujące stawki godzinowe: 149,30 NOK za godzinę, jeżeli nie posiadasz kwalifikacji;118,90 NOK za godzinę, jeżeli masz mniej, niż 18 lat;jeżeli jesteś wykwalifikowanym pracownikiem, przysługuje Ci dodatek 13,00 NOK do każdej przepracowanej godziny. Możesz liczyć również na 25% dodatek do wynagrodzenia, jeżeli: wykonujesz pracę między 13:00 w soboty i 00:00 w niedzielę;pracujesz pomiędzy 13:00, a 00:00 24. grudnia lub 31. grudnia;musisz być w pracy pomiędzy 00:00 i 23:59 w święta państwowe, 1. maja oraz 17. maja. Rybołówstwo i przetwórstwo rybne To, ile zarobisz w szeroko pojętej branży rybnej, zależne jest zarówno od Twojego doświadczenia, jak i Twojego wieku. Obowiązują następujące stawki godzinowe: 205,55 NOK za godzinę dla wykwalifikowanych pracowników;193,55 NOK za godzinę dla pracowników zatrudnionych na produkcji;jeżeli masz mniej, niż 18 lat, Twoja stawka godzinowa nie może być niższa, niż 80% minimalnej stawki godzinowej;jeżeli masz mniej, niż 17 lat i pracujesz dłużej, niż 12 tygodni, Twoja stawka godzinowa powinna być taka sama, jak innych pracowników na Twoim stanowisku. Pracując w systemie dwuzmianowym możesz ponadto liczyć na 20-procentowy dodatek do stawki godzinowej. Jeżeli pracujesz w systemie trzyzmianowym, powinieneś dostawać o 25% więcej za każdą godzinę. Zarobki w Norwegii – branża elektryczna Widełki w usługach elektrycznych są bardzo proste. Jeżeli masz doświadczenie zawodowe i jesteś wykwalifikowanym pracownikiem, zarobisz nie mniej, niż 225,15 NOK za godzinę. Pozostałe osoby mogą liczyć na minimum 196,47 NOK za godzinę. Stawka zostanie powiększona w systemie dwuzmianowym o 17%, zaś w systemie trzyzmianowym o 27,3%. Pensje w usługach transportowych Jeżeli zatrudniłeś się u przewoźnika towarów w charakterze kierowcy, to w Twoim przypadku obowiązuje minimalna stawka godzinowa na poziomie 185,50 NOK. Inaczej jest, jeżeli przewozisz ludzi – wówczas możesz liczyć na nie mniej, niż 174,12 NOK za godzinę. Pamiętaj, że regulacje obowiązują niezależnie od tego, czy Twój pracodawca ma firmę zarejestrowaną w Norwegii czy w jakimkolwiek innym kraju. Przepisy te mają na celu wyrównanie szans konkurencyjnych pomiędzy zagranicznymi, a norweskimi firmami. Przetłumacz CV na norweski Zarobki w Norwegii co roku w górę Nie tylko norweskie minimalne stawki godzinowe pną się corocznie w górę. Rosną także wszystkie inne zarobki w Norwegii, które w 2021 roku były średnio o 2,2% wyższe, niż w 2019 roku. Za rok 2021 norweski Urząd Danych Statystycznych jeszcze nie udostępnił pełnych danych. Zgodnie z aktualnymi informacjami, przeciętne wynagrodzenie w Norwegii w 2022 roku wynosi 48 750 NOK miesięcznie. Do najlepiej opłacanych branż należy wymienić następujące: przemysł górniczy i wydobywczy (74 290 NOK miesięcznie), finanse i ubezpieczenia (70 360 NOK miesięcznie), przemysł energetyczny (63 750 NOK miesięcznie) oraz technologie komunikacyjne (63 270 NOK miesięcznie). Najmniej zarobisz z kolei w hotelarstwie i gastronomii (33 340 NOK miesięcznie), działalności administracyjno-obsługowej (41 000 NOK miesięcznie) i w przemyśle rozrywkowym (42 220 NOK miesięcznie). O tym pamiętaj, zanim wyjedziesz Podjęcie pracy zarobkowej poza granicami Polski to poważna decyzja. Zwłaszcza, jeżeli założyłeś w ojczyźnie już swoją rodzinę, z którą będziesz musiał się na jakiś czas rozstać. Przy takich okolicznościach szczególnie ważną kwestią jest, by nowa praca wiązała się ze znacznym wzrostem wynagrodzenia – ostatecznie chodzi o to, abyś mógł wrócić do kraju z odłożonymi środkami. Dobrej pracy możesz szukać np. na stronach NAV, stronach internetowych oraz z polecenia znajomych. Na początek wystarczy, jeśli będziesz posiadał znajomość języka angielskiego. Tłumaczenie z norweskiego na polski za pomocą Tłumacza Google nie jest najlepszym sposobem na zaznajomienie się z ofertami pracy. Warto wiedzieć jednak, że norweski ma podobną składnię do angielskiego, zmiana wersji językowej na angielski dzięki funkcjom Tłumacza Google pozwoli znacznie ułatwi Ci zapoznanie się ze szczegółami oferty. Tłumaczenie dokumentów na norweski Pamiętaj również, by zadbać o prawidłowe tłumaczenie dokumentów na norweski. Jest to szczególnie ważne w przypadku posiadania certyfikatów czy innych dokumentów, dzięki którym udokumentujesz swoje doświadczenie zawodowe. Pracodawcom prywatnym może wystarczyć tłumaczenie zwykłe, jednak ubiegając się o zatrudnienie w publicznych sektorach – zadbaj o tłumaczenia przysięgłe. Czy warto jechać do Norwegii do pracy? Chociaż zarobki w Norwegii rosną z roku na rok, to warto mieć na uwadze fakt, że wzrosty dotyczą również kosztów utrzymania. Wystarczy przytoczyć chociażby cenę wynajmu 75-metrowego mieszkania w Oslo. Takie lokum będzie Cię kosztować od 14 tys. do 16 tys. NOK za miesiąc. Nieco taniej będzie przy wynajmie pokoju, jednak i w tym przypadku cena w Oslo nie będzie niższa, niż 4 tys. NOK miesięcznie. Tłumaczenia na norweski? Pomożemy. Przeczytaj również: Jak założyć firmę w Norwegii? Co to jest spółka AS, NUF i enkelpersonforetak?Status pendler w 2022 roku i rozliczenie podatku za 2021 rokJak założyć konto w banku w Norwegii? Czy potrzebujesz tłumaczeń?
Równo jedenaście lat temu, 22 lipca 2011 roku, samochód-pułapka eksplodował w centrum Oslo, zabijając osiem osób. Po dwóch godzinach od tragedii, doszło do kolejnej na wyspie Utoya, położonej w pobliżu norweskiej stolicy – zamachowiec zabił 69 uczestników obozu młodzieżowego. W dwóch największych aktach terrorystycznych w historii Norwegii, przeprowadzonych przez Andersa Breivika, łącznie zginęło 77 osób. Co wiadomo dziś o terroryście? Puste ulice, zamknięte restauracje i opustoszałe największe miasta w Europie, czyli rok z koronawirusem Zamach terrorystyczny na wyspie Utoya Anders Breivik działał według ustalonego przez siebie planu. W dniu ataku wypożyczył ciężarówkę, do której załadował pół tony materiału wybuchowego na bazie azotanu. Zaparkował auto na placu w centrum Oslo, w dzielnicy rządowej. Mieściło się tam kilka ministerstw, a także Sąd Najwyższy i redakcja największego norweskiego tabloidu. Bomba eksplodowała o 15:20. W wyniku tego ataku terrorystycznego na miejscu zginęło osiem osób, ponad dwieście zostało rannych. Podczas gdy mieszkańcy Oslo próbowali dojść do siebie po straszliwej eksplozji, Breivik nie siedział bezczynnie. Udał się na wyspę Utoya, na której zorganizowano obóz dla młodzieży, identyfikującej się z norweską Partią Pracy. Na wyspie przebywało wtedy około sześciuset osób i prawie wszyscy mieli mniej niż 25 lat. CZYTAJ TEŻ: Poznaj historię One World Trade Center. Jak wygląda ten niesamowity budynek? Kwiaty i znicze na wyspie Utoya, lipiec 2011 roku Fot. Ferdinand Ostrop/AP/East News Breivik przybył na wyspę przebrany za policjanta i twierdził, że jego obecność ma związek z atakiem w Oslo. Gdy nie chciano go wpuścić, zaczął strzelać. Jako jeden z pierwszych zginął wolontariusz Trond Berntsen, przyrodni brat norweskiej księżnej Mette-Marit. Zabójca oszczędził jego 11-letniego wtedy syna. Zobacz też: Książę George ofiarą zamachu dżihadystów? Wyciekło wstrząsające nagranie Pierwszych nastolatków zastrzelił w pobliżu molo, potem wszedł do lokalnej kawiarni. Po zabiciu wszystkich w środku, postanowił „przejść się” po wyspie. Niektóre dzieci udawały, że nie żyją, ale nie oszczędzał nikogo – podchodził i strzelał z bliskiej odległości. „Łatwo było zabijać. Byli bardzo wygodnym celem”, mówił podczas procesu. Strzelanina trwała prawie półtorej godziny. W tym czasie Anders Breivik zabił 67 osób, jeszcze dwie utonęły, kiedy próbowały się ratować. Kiedy na wyspę przybyła policja, zamachowiec dobrowolnie się poddał. Andres Breivik po zamachach w Norwegii W sierpniu 2011 roku sąd skazał Breivika na 21 lat więzienia, maksymalny wymiar pozbawienia wolności w Norwegii, z możliwością nieograniczonego przedłużania kary, gdyby okazało się, że sprawca nadal jest niebezpieczny. Zdaniem ekspertów, zabójca już nigdy nie wyjdzie z więzienia. W trakcie procesu Breivik nie okazywał skruchy, ale spokojnie wyjaśniał, dlaczego zabijał dzieci. Uznał, że przyczyną islamizacji Europy jest zbyt liberalna polityka państwa, dlatego konieczne było skierowanie agresji na partię rządzącą. Skoncentrował się więc na młodzieży, która ją popiera. Jak mówił w sądzie, „ocalił Europę przed islamem”. Obecnie przebywa w norweskim więzieniu. Jego cela o łącznej powierzchni 24 metrów kwadratowych, przypomina mieszkanie – ma sypialnię, gabinet i prywatną siłownię, a także łazienkę. Breivik może korzystać z telewizora i konsoli do gier, ma też nieograniczony dostęp do książek i gazet. Nie ma internetu, ale laptop jest zawsze do jego dyspozycji. Sam wielokrotnie podkreślał, że żyje w „nieludzkich” warunkach. Skarżył się na przykład, że naczelnik więzienia nie chce wymienić jego konsoli na nowszą wersję... Zobacz też: Na Sri Lance zginęło troje dzieci duńskiego miliardera Andersa Holcha Povlesena Norweska prokuratura uznała, że Breivik nie żałuje swego czynu, a wręcz przeciwnie – jest jeszcze bardziej przekonany o słuszności tego, co zrobił. Dlatego stwierdzono, że jest niebezpieczny i powinien przebywać w izolatce. Breivik próbował udowodnić, że izolowanie go od reszty więźniów jest „zamachem na jego prawa”, ale nie wygrał tej sprawy. Więzienie nie przeszkodziło Breivikowi w edukacji, dlatego skończył studia prawnicze. Stale korzysta także z przysługującego mu prawa do korespondencji, więc ma stały kontakt z dziennikarzami i swoimi „fanami”. Nie porzucił też polityki, próbował nawet zarejestrować własną partię. W czerwcu 2017 roku skazany nagle zmienił imię i nazwisko na Fjotolf Hansen, ale wciąż nie wiadomo, dlaczego to zrobił. Według mediów, od niedawna negocjuje kontrakt, zgodnie z którym miałby zgodzić się na książkę o swoim życiu oraz na film na jej postawie. Swoje „wspomnienia” wycenił na kwotę ośmiu milionów euro. Jakiś czas temu jeden z norweskich dzienników dotarł do dokumentów, z których wynika, że Anders Breivik napisał list do kierownika więzienia, w którym po raz pierwszy przeprosił. „Przepraszam za to, co zrobiłem 22 lipca 2011 roku. Gdyby to było możliwe, zrobiłbym tak, żeby nic się nie wydarzyło”, miał stwierdzić... Fot. East News Anders Breivik chciał wyjść na wolność. Co na to sąd? W styczniu tego roku Anders Breivik skorzystał z prawa do ubiegania się o przedterminowe zwolnienie z więzienia. Po dekadzie spędzonej za kratkami sąd musiał pochylić się nad wnioskiem mordercy. Podczas jednej z rozpraw terrorysta wykonał gest nazistowskiego powitania a także prezentował hasło: „stop ludobójstwu na naszych białych narodach. Powiedział też głośno, że chce walczyć o supremację białych i dominację narodowego socjalizmu, choć z użyciem pokojowych środków. Sędziowie nie przychylili się do wniosku Breivika i postanowili, że pozostanie on w więzieniu. Psychologowie z okręgu Telemark uzasadnili, że ich zdaniem Anders Breivik jest tak samo niebezpieczny jak dekadę temu. Oto najnowsze zdjęcie Norwega. Anders Breivik 2022 Fot. NTB Norway/Associated Press/East News
Jeszcze zanim wyjechałam do Norwegii rozmawiałam wiele razy z różnymi osobami na temat warunków życia w nowym kraju. Najczęściej komentowanym elementem (oprócz zimna) były zarobki w Norwegii, które prawie zawsze kwitowane były krótkim: ale życie jest takie drogie. Myliły się. Osławione wieloma stereotypami, kuszące każdego spragnionego gotówki Polaka zarobki w Norwegii wydają się być idyllą, utopią, która postawi ich życie na nogi i ustawi życie co najmniej na kilka najbliższych lat. Jest to prawda. Oczywiście wszystko zależy. Zależy od tego ile zarabiasz, ile wydajesz, ile odkładasz (czy w ogóle) i co to znaczy dla ciebie: godne życie. Nie przyjechałam do Norwegii wzbogacić się. Wiem, że jakieś 70% osób, które emigrują tutaj z Polski (statystyki wymyślone w głowie na podstawie doświadczenia i własnego osądu) właśnie z takim celem przybywa do kraju Wikingów. Chcą wpaść, zarobić trochę tysięcy i po dwóch latach uciec. Zarobki w Norwegii są kosmicznie wysokie w porównaniu z polskimi, więc to idealna opcja. Ale są tutaj tymczasowo. Dlatego nie uczą się języka, nie chcą poznać ludzi, nie chcą nawet się z nimi polubić. Chcą tylko pieniędzy, a zapytane o komentarz na temat Norwegów powiedzą: są tacy, siacy i owacy (w domyśle: my Polacy jesteśmy świetni). Takie słowa zawsze wywołują u mnie gęsią skórkę. Ale o tym innym razem. Bo skoro mowa o pieniądzach, to mowa o konkretnych cyferkach. Ktoś mądry kiedyś powiedział: Nie liczy się, ile zarabiasz, tylko ile ci zostaje. A ile się zostaje z życia w Norwegii? Jak więc wyglądały zarobki w Norwegii na konkretnym przykładzie? W maju 2018 roku zarobiłam 20 404 koron. Z napiwków miałam około 2100 koron, co w sumie daje nam słabą norweską wypłatę w wysokości 22 504 korony (ok 10 300 zł). Słabą, bo zarobki w Norwegii na pełen etat zazwyczaj oznaczają co najmniej 25 tysięcy, ja jestem kelnerką i zarabiam praktycznie najmniej możliwie. W Polsce to wyplata szalona, ale według wielu osób twierdzących o drogim życiu nic z tej wypłaty nie powinno się zostać. Sprawdźmy. Liczmy, że jestem studentką (studenci pracują w knajpach w 80%) i wynajmuję pokój. Wynajem pokoju to jakieś 5000 koron/miesięcznie. Liczmy, że muszę dojeżdżać do pracy autobusem i mam telefon na abonament – kolejne 1000 koron. Nasze życie kosztuje teraz 6000 koron/miesięcznie. Idziemy dalej. Na jedzenie jedna osoba, bez wychodzenia do knajp wyda ok. 4000 koron. W tym momencie nasze miesięczne koszty plasują się na poziomie 10000 koron. Załóżmy, że chcę kupić sobie w tym miesiącu trochę ubrań, wyjdę na piwo albo na obiad kilka razy i jeszcze mam jakąś pasję. Obstawiam, że max 5000 koron wydamy na tego typu koszty. Ok. 22 504 – 15 000 = 7 504. Jeżeli zarobki w Norwegii pozwalają, że co miesiąc teoretycznie mogę sobie kupić bilet do Australii – bo tyle mi się zostaje na koncie, to chyba jednak taki drogi ten kraj nie jest, co? Mówienie: „Zarobki w Norwegii są duże, ale życie jest drogie”, nie ma sensu, bo w środku jest ALE, które kasuje w pewien sposób to, że w ogóle dużo zarobiłeś, bo co z tego, skoro wszystko wydasz? Otóż nie wydasz wszystkiego. Zajrzyj koniecznie do tego wpisu, w którym – po roku mieszkania w Norwegii – podsumowuję nasze tygodniowe wydatki na jedzenie. Czy wyszło drogo? My Polacy kochamy oszczędzać i zawsze mamy w sobie takie coś: na czarną godzinę, na remont za rok, na wakacje za pół – zawsze na coś staramy się odłożyć. Całe życie czuliśmy się zagrożeni finansowo, ZAWSZE było za mało, ZAWSZE brakowało, ZAWSZE trzeba było kombinować. Więc nagle jak się zostaje, nagle, jak możesz odłożyć po prostu kilka tysięcy miesięcznie bez stresu typu: w tym miesiącu kurtka zimowa, czy buty? życie staje się bardzo proste i takie… naprawdę bezstresowe. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak znaleźć pracę w Norwegii bez znajomości języka i zasięgnąć garść praktycznych porad, wskakuj tutaj. Wyświetl ten post na Instagramie. Norwegia słynie z bycia drogą, to fakt. Wiele osób podnosi ten argument za każdym razem, gdy mówi się o tutejszych bardzo wysokich zarobkach 💁🏼♀️ tylko, że to nie jest żaden argument. Jutro pojawi się u mnie wpis o tym, dlaczego takie twierdzenie nie ma sensu. 🤦🏼♀️ podam przykład z wczoraj: zestaw ubrań, który widzicie na zdjęciu włącznie z kolczykami i sandałami plus jeszcze jedna para kolczyków plus letnie szorty wyniósł mnie 270 koron, co w wolnym przeliczeniu w Polsce byłoby jakimiś 120 zł. Tylko, że w Norwegii tyle zarabiasz mniej niż w 2h. To tak, jakbyś w Polsce kupił dwie pary kolczyków, sandały, sukienkę i szorty za 40 zł. Nierealne? Raczej. Norwegia to jednak kraj absurdów cenowych, bo możesz w tej kwocie nabyć albo odświeżoną garderobę na lato albo… trzy małe piwa w mojej knajpie. 🤷♀️🤷♀️ 🤯 są rzeczy kosmicznie drogie (jak alkohol), relatywnie tańsze (jak ubrania w sieciówkach) albo kosztujące tyle samo sprzęty AGD czy RTV. 🤔 jeśli ktoś wpada na wakacje, to jest to kraj bardzo drogi, ale jeśli tutaj się mieszka wcale nie wychodzi tak źle! 😎 więcej o tym jutro we wpisie. A Wy? Jakie macie zdanie na temat tutejszego poziomu życia? Byliście i ceny was powalały, czy może jednak nie było tak źle? #polishwoman💋 #whitedress #shick #elegant #ootd #ootd💗 #outfitoftheday #igoutfit #instadaily #norwegia #instanorway #trondheim #norweska #pricetag #legs #iglegs #instadaily Post udostępniony przez Andżelika Bieńkowska (@gethappypl) Cze 26, 2018 o 5:37 PDT Zarobki w Norwegii mogą być nieadekwatne do wydatków, jeśli jesteś rozrzutny. To fakt, Norwegia jest BARDZO droga. W Polsce średnio kilka razy w tygodniu byłam na obiedzie, na kawce, na piwie. Tutaj jak dwa razy w miesiącu kupię jedzenie poza domem, to jest święto. Być może, gdybym chodziła na lunsj (lunch) codziennie do knajpy i jadła raz na tydzień sushi, to te pieniądze nie wystarczałaby mi na życie. Ale Polacy już tak mają – nie lubią być rozrzutni, aż do przesady. Widzę tę różnicę bardzo pomiędzy nami, a Norwegami – dla nich wydanie miesięcznie kilku tysięcy na alkohol to całkowicie normalna sprawa. My byśmy się zastanawiali jakie auto można byłoby sobie kupić, gdyby sobie odmówić tych przyjemności. Czy to źle? Nie. Po prostu tak jest – Norwegowie nigdy nie czuli się zagrożeni finansowo, więc mają luz, a my zawsze – więc nawet jak dodatkowa gotówka jest normą, staramy się ją zachomikować, zamiast wydać na kilka kartonów wina. Po prostu tak jest i nie ma sensu tego oceniać. Tak, jak zawsze. W kwestii pieniędzy wszystko ZALEŻY. To tak, jak ktoś jadący na wakacje do Azji pyta się, czy starczy mu 5 000 zł. Jak będzie spać w najlepszych możliwych hotelach i wyda na alkohol w jakimś najsławniejszym miejscu połowę majątku, to nie starczy. Jak będzie żyć normalnie – to starczy na spokojnie. Tylko dla każdego „żyć normalnie” oznacza coś innego. A jeśli chcesz wiedzieć, jak zorganizować wyprowadzkę do Norwegii – zapraszam Cię do wpisu o planowaniu wyjazdu. Moje życie nie wygląda jednak jak życie milionera. Nie mam domu z basenem ani Tesli (jeszcze ;)). Ten wpis nie powstał po to, by pokazać, że osoby zarabiające w Norwegii są bogatsze, czy lepsze. Chciałam pokazać jedynie, że życie tutaj w kwestii finansowej jest o wiele łatwiejsze i po prostu normalne – mam wrażenie, że właśnie takie powinno być od zawsze i każdy człowiek tego potrzebuje – po prostu normalnego życia, w którym stać go na realizowanie siebie i zaspokajanie wszystkich potrzeb. A Wy? Jakie macie zdanie na temat zarobków w Norwegii? Co to dla Was znaczy „godne życie”? Dajcie znać!
mar iola zapytał(a) o 16:40 Ilu ludzi mieszka w Norwegii lokomotywa 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi PannaCathy odpowiedział(a) o 21:32 4 769 000 ludzi 5 0 mar iola odpowiedział(a) o 18:31 coś więcej Odpowiedź została zedytowana [Pokaż poprzednią odpowiedź] 0 0 mar iola odpowiedział(a) o 13:09 dzięks 0 0 gafi124 odpowiedział(a) o 15:26 4 769 000 osób mieszka w Norwegii 0 0 milenkapociecha odpowiedział(a) o 18:05 pare milonów i więcej. 0 0 blocked odpowiedział(a) o 12:58 Malo w porownania do polski polska 38 milionow a norwegia 5 milionow 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Do Norwegii podróżowałem zimą, wiosną, latem i jesienią. Wiosną, gdy dotarłem na arktyczny archipelag Svalbardu, Arktyka nawet nie zaczęła się jeszcze budzić ze snu zimowego. Gdy innym razem, latem, dotarłem na południową riwierę kraju, słońce rozpieszczało mnie jak na dolnych krańcach Europy. W Oslo obserwowałem kiedyś złote liście opadające z drzew niczym w filmie. Rok temu zaś, trzysta kilometrów na południe od stolicy kraju, widziałem najpiękniejszą zimę od lat. Do niedawna. W lutym dotarłem bowiem na północne krańce tego rozległego i bajecznie pięknego kraju. Ujrzałem kontynentalną Arktykę, która zaserwowała mi prawdziwą podróżniczą ucztę. W jakiś zupełnie niespodziewany sposób Norwegia, jeden z najpiękniejszych, a przy tym najdroższych krajów świata, stała się miejscem, do którego mam szczęście docierać regularnie od kilku lat. Pokochałem ją miłością szczerą, ale największą namiętność odczuwam w jej przypadku do zimy – okresu, który od dawna utracił w Polsce swój urok i zdaje się, że nieprędko go odzyska. Tam, na północy, odnajduję krystalicznie czyste, zimowe powietrze, niespotykane w kraju nad Wisłą. Nawet śnieg, który mieni się innymi kolorami niż nasze pięćdziesiąt odcieni szarości, sprawia, że zimno daje się lubić, szczególnie, gdy ma się czym oddychać. Północ. Kierunek ten stał się dla mnie czymś zupełnie innym aniżeli wyjazdy po Europie, aromatyczne wypady na Bliski Wschód czy orientalne podróże do Azji. Północ serwuje mi komfort odpoczynku, szczególnie psychicznego, jakiego nie daje mi żadne inne miejsce. Tak było na wyizolowanym, położonym z dala od całego, bożego świata, Svalbardzie. Tak też było, gdy podróżowaliśmy po Islandii zanim stała się kierunkiem masowych podróży. Tak będzie, gdy dotrzemy w tym roku na Grenlandię. Północ ma bowiem to do siebie, iż przyciąga określonych ludzi oraz określoną ich ilość. Wszystko w tych chłodnych klimatach zdaje się być jakoś lepiej wyważone, zbalansowane, niezadeptane. Czym jest Arktyka? Lubię opowiadać o tym, że kilka lat temu po raz pierwszy dotarłem na Arktykę. I choć byłem lekko ponad tysiąc kilometrów od bieguna północnego, ów dystans przedstawiał pewną specyficzną barierę finansową, którą niewiele osób przekracza docierając do czubka globu. Nie dotarłem więc do bieguna, jednak przygodę z północnymi kierunkami rozpocząłem na dalekim archipelagu Svalbardu na 78 równoleżniku ziemi. Wszystko, co następowało po nim – Islandia 64 równoleżnik, Norwegia Północna – 69 równoleżnik, czy wkrótce południowa Grenlandia – 64 równoleżnik, to kawał drogi od owego punktu startowego, od którego wszystko się zaczęło. Łączy je wszystkie jedno – wszystkie znajdują się wewnątrz lub tuż przy, kole podbiegunowym – równoleżniku ziemskim o szerokości geograficznej 66°33’39” północnego lub południowej. O ile myślimy o szerokości południowej, sprawa zdaje się być dosyć prosta. W całym praktycznie okręgu znajduje się wielka masa kontynentu, jakim jest Antarktyda. Na północy sprawa jest o wiele bardziej złożona. Witamy na Arktyce! Pięknie ujmuje to Marcin Nowak na blogu „Arktyka jest jedynym kontynentem, który nie jest kontynentem. Czy przylecieliśmy już do Arktyki? Czy jeszcze nie?„ Arktyka jest całym obszarem Ziemi, który otacza biegun północny. Jej granicę są raczej płynne. Większość zgadza się, iż wyznacza ją izoterma +10 stopni Celsjusza – linia, która łączy punkty na Ziemi mające tę samą temperaturę w danym czasie lub tę samą średnią temperaturę w danym czasie. Dlatego też Arktyką nazywamy obszary takich krajów jak: Norwegia, Szwecja, Finlandia, Rosja, Kanada, USA, Grenlandia czy Islandia. Docierając do północnych krańców tych krajów otrzymujemy prawo mówienia o tym, iż byliśmy na Arktyce, choć ta, będąc gigantycznym obszarem, różni się ogromnie. Ów wielki obszar świata nie jest jednak dla każdego. Do północy trzeba bowiem dorosnąć, albo trzeba ją po prostu poczuć. I tak właśnie, Arktyka, ten wielki, nieistniejący kontynent, poza byciem obszarem geograficznym, stanowi przede wszystkim niesamowitą krainę, w której miesza się natura, historia i kultura. Mieszanka ta, jakże fascynująca dla tych, którzy zapadają na chorobę północną, żyje potem w głębi serce i ciągle przypomina o sobie. Sprawia, że człowiek chce wracać. I tak Arktyka staje się konceptem, który żyje w nas. Jak i kiedy dotrzeć na Arktykę? Podobnie jak w przypadku docierania na daleki Svalbard, tak i w tym przypadku, dotarcie na norweską Arktykę, nie stanowi współcześnie żadnego wyzwania. Daleko już nam do czasów wielkich, polarnych odkryć, kiedy każde ludzkie przemieszczenie się na północ od Oslo, stawało się wyprawą. Dziś nie musimy się przejmować nawet kosztem dotarcia w tak odległy zakątek świata, gdyż wygodne połączenie wizzaira z Gdańska do Tromso, niesamowicie ułatwia zadanie. W trzy godziny stawiamy stopę na arktycznej ziemi. Wyzwanie zaczyna się po wylądowaniu. I od wyjścia z samolotu nie ma raczej możliwości, aby o kosztach przebywania na Arktyce nie pomyśleć. Daleka Północ, właściwie każdy jej zakamarek w każdym kraju, do którego dotrzemy, łączy jedno – jest tam drogo. Jak drogo – to kwestia niuansów – jednak ekonomia planowania wypraw w te zakątki świata, wymaga od nas odpowiedniego planowania. W naszym przypadku, postanowiliśmy skorzystać z usług Agi i Wiktora, którzy w mądry i bardzo przystępny finansowo sposób, organizują każdy punkt wycieczki. Wszystkie jej elementy dokładnie opisuję na swojej stronie Warto także, planując podróż w obszary arktyczne, odpowiedzieć sobie na pytanie czego sami oczekujemy a tym samym – kiedy pragniemy tam dotrzeć. Każda pora roku ma tam swój urok, jednak z goła można je podzielić na dwie – zimną i ciepłą. Ta druga, która odsłania swoją twarz na chwilę latem, zaskakuje podróżnych. Ci, jeśli mają szczęście, trafiają bowiem w soczyste, zielone krajobrazy przyozdobione kolorowymi domkami. Bywa także ciepło, co dziś często jest wyrazem zmian klimatycznych. Tak było w ubiegłym roku, kiedy okolice Tromso dosłownie gotowały się od wysokich temperatur. Najpiękniejsza w tych obszarach jest jednak zima. To właśnie na ten okres przybywają tam Aga i Wiktor, którzy goszczą w swoim arktycznym domu przyjezdnych z Polski od początku stycznia do połowy marca. Chłodna pora oferuje nam przynajmniej trzy rzeczy, których nie dadzą nam inne pory roku – białą, piękną zimę, jakiej trudno doświadczyć w Polsce, zrozumienie Arktyki – jej trudnego klimatu, zmagań mieszkających tam ludzi oraz, co przyciąga największe rzesze ludzi – zorzę polarną, absolutny cud natury, który także nam dane było obserwować. Już na miejscu, nawet podczas najtrudniejszych zim, przemieszanie się po większości prowincji Troms, nie nastręcza wielkich trudności. Dobrze wyposażonych samochód naszych gospodarzy oraz sprawna sieć promów przecinających fiordy, łączących wyspy i osady, pozwala na sprawne zapoznanie się z regionem. Norwegia Północna – kto i jak mieszka na dalekiej Arktyce? Ci, którzy pamiętają opowieści z największej, ludzkiej osady na Svalbardzie – Longyearbyen – wspomną zapewne, iż na arktycznym archipelagu mieszka mniej ludzi niż niedźwiedzi polarnych. Inaczej sprawy mają się w północnej prowincji Troms, która graniczy z prowincjami Nordland na południu i Finnmark na północy. Obszar ten, którego powierzchnia wynosi lekko poniżej jednej dziesiątej obszaru Polski, zamieszkana jest przez ponad 160 tysięcy osób. Populacja całej północnej Norwegii to pół miliona ludzi, niemało jak na arktyczne, trudne rejony świata. Wspomniane trzy prowincje stanowią jedną trzecią powierzchni całego kraju i często określane są krainą dnia polarnego i zorzy polarnej. Dla kogoś, kto podróżuje po Norwegii i ma porównanie między różnymi jej regionami, zaskakujące może być to, jak bardzo pełna życia jest ta kraina. Szczególnie, gdy porówna się ją do południowego krańca kraju, który ożywa w miesiącach letnich, zaś zupełnie zamiera, gdy mieszkańcy stolicy i innych wielkich miast opuszczają swoje hytty przed zimą. Choć w całym regionie pełno jest samotnych i urokliwie położonych domków, nie jest to kraina wielkiej pustki. Naszą bazą noclegową na czas pobytu na dalekiej północy, została miejscowość Skulsfjord, urokliwie położona na wyspie Kvaloya, jedyne kilkanaście kilometrów od centrum Tromso. Podczas podróży w ten zakątek Norwegii strategiczną decyzją jest to, gdzie się śpi. Nie powinno to z pewnością być miasto – nie dość, że mało kogo z przyjezdnych stać na wieczorne, miejskie imprezowanie, to w dodatku odbieramy sobie szansę na zobaczenie najpiękniejszego, co możemy doświadczyć o tej porze roku, czyli zorzy polarnej. Warto więc wybrać się z dala od miasta i zatrzymać się w jednej z tych kameralnych miejscowości ukrytych gdzieś pośród fiordów. Wbrew potocznemu myśleniu, ludność tych obszarów nie mieszka w igloo lub jurtach, choć i te spotkamy raz po raz, przemieszczając się po prowincji Troms. Lavvu, tymczasowy obóz pierwotnych mieszkańców tych ziem – Lapończyków – opowiada nam historię zróżnicowania kulturowego i etnicznego tych ziem. Lapończycy, zwani inaczej Sámi, to lud zamieszkujący wielkie obszary rozpościerające się na obszarach Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji. Są oni pierwotnymi mieszkańcami Skandynawii. Nazwa „Lapończycy” pochodzi od szwedzkiego słowa „lapp”, które może sugerować, iż chodzą w połatanych ubraniach lub że są ludem „przyszytym” do owej ziemi. Etymologia słowa Sámi pozostaje z kolei nieznana. Samowie stanowią ważny komponent społeczny tego obszaru Norwegii. Ten prastary, kiedyś koczowniczy lud, przeszedł przez wieki norweskiej, brutalnej, kulturowej dominacji, która skończyła się de facto dopiero niecałe czterdzieści lat temu. Dziś kraj kojarzony z tolerancja, kiedyś prowadził ostrą politykę asymilacyjną, która pozostawiła do dziś gojącą się ranę na tej części norweskiego społeczeństwa. O różnicach między Lapończykami a Norwegami, oraz Norwegami z południa i Norwegami z północy, przeczytacie sporo w niezwykle interesującej książce Ilony Wiśniewskiej pt. „HEN”. To zdaniem całej naszej pięcioosobowej grupy, która udała się razem w podróż, obowiązkowa lektura przed wyjazdem do Norwegii północnej. Dzięki niej zupełnie inaczej, z dużą dozą zrozumienia, spoglądaliśmy na obszary, które przyszło nam poznawać. Podobnie niepoprawne jest myślenie, iż na obszarze arktycznym nie uświadczymy cywilizacji. W przypadku norweskiej północy jest to założenie zupełnie błędne. Północne rubieże kraju posiadają jedne z największych miast kraju – Bodo, Narvik, Alta, czy wspomniane Tromso, do którego dociera bezpośrednie połączenie z Polski. Same Tromso, historycznie znane jako brama Arktyki, zamieszkane jest przez 75 tysięcy osób. Dlaczego Norwegia Północna nie umarła? Historia i ekonomia Piękno podróży z innymi oraz do innych polega na tym, iż w dobrze dobranej grupie ciągle można wymieniać ciekaw myśli. Jednym z wątków, które przewijały się często podczas naszego wyjazdu, była norweska ekonomia. Fakt, ten jeden z najbogatszych krajów, bogaty w zasoby naturalna, przede wszystkim gaz i ropę, mógłby zaproponować swoim obywatelom brak jakiejkolwiek pracy. Byłoby to możliwe, jednak pozostaje jedynie w sferze naszych dywagacji. Każdy bowiem wie, jak ważne dla człowieka jest to, by mieć jakieś zajęcie. Czym więc zajmuje się pół miliona ludzi mieszkających na północnych krańcach Norwegii? Znów – odpowiedź bywa zaskakująca, gdy człowiek dowiaduje się, jak wiele rzeczy można robić w tak dalekim i trudnym obszarze. Sięgnijmy jednak na chwilę do kart historii. Prowincje północy wraz z ich mieszkańcami, mogły jeszcze zupełnie niedawno, zupełnie upaść i nigdy się nie podnieść. Na długo przed odkryciem w Norwegii bogactw naturalnych, które uczyniły z kraju jeden z najbogatszych na świecie, odległa przez większość swego trwania, druga wojna światowa, dosięgnęła ten daleki obszar. W 1944 roku, wycofujący się z frontu murmańskiego, Niemcy rozpoczęli zaplanowaną i wykonywaną co do punktu, akcję palenia wszystkiego, co zostawiali za sobą. Spalenie Finnmarku i Troms to jedno z najtragiczniejszych, i bardzo słabo znanych, wydarzeń tej wojny. Ludność na bieżąco ewakuowano ze spalanych obszarów, tych zaś, którzy postanowili się ukrywać, zabijano. Tuż po wojnie, biorąc pod uwagę zniszczenia oraz fakt, iż zawsze była to biedniejsza część kraju, podjęto wielka odbudowę i inwestycje w przemysł. Dominującymi gałęziami gospodarki jest rybołóstwo oraz rolnictwo, które skoncentrowane jest wokół mniejszych ośrodków wzdłuż wybrzeża. Przemieszczając się po drogach północnej Norwegii, które wiją się wzdłuż pięknych fiordów, raz po raz trafia się na mniejsze i większe porty, w których zacumowane są jednostki różnych rozmiarów. Jednym z charakterystycznych punktów krajobrazu, który napotyka się w wielu miejscach prowincji, jest sztokfisz. Pochodzące z Morza Północnego, najczęściej dorsze, rozłożone na drewnianych konstrukcjach, suszone są na zimnym wietrze. W Norwegii sztokfisz znany jest jako Tørrfisk. Pod koniec kwietnia ponad 400 000 m² północnej Norwegii pokrywają suszące się na żerdziach dorsze. Rocznie ponad 16 milionów kg dorsza zostaje wysuszone w tym regionie. Jest to jeden z najbardziej popularnych przysmaków tego regionu, który ze względu na sposób wytwarzania, utrzymuje wysoką cenę. Wracając na chwilę do największego miasta regionu – Tromso. Oprócz wojska, które jest wielkim pracodawcą stolicy Arktyki, uniwersytetu, który prężnie bada rejony polarne oraz wielu innych firm z różnych branż, jest jeden sektor, który zapewnia pracę oraz niemałe przychody mieszkańcom regionu. Jest to oczywiście turystyka. W sezonie zimowym, czyli w czasie, gdy nad północnym niebem rozświetla się zorza polarna czyniąc z tego czasu wysoki sezon, do północnej Norwegii dociera milion turystów. Ruch turystyczny widać na każdym kroku, choć nadal pozostaje on dosyć kameralny w porównaniu z wieloma zadeptanymi kierunkami, które możemy odwiedzić. Mimo wszystko, w szczycie sezonu bardzo łatwo odczuć wzmożony ruch, gdyż ceny w okresie trwania zorzy polarnej, dosłownie szybują w niebo. Najtańsze noclegi w często dosyć spartańskich warunkach, kosztują kilkaset złotych za noc. W niszy wspomnianego sektoru turystycznego działają Agnieszka i Wiktor, twórcy duetu którzy oferują arktyczne turnusy połączone z polowaniem na zorzę dla rodaków z Polski. To na ich zaproszenie poznawaliśmy z Magdaleną różne zakątki Norwegii w ostatnich latach. To prawdziwi ludzie z duszą, którzy mieszkali w różnych zakątkach świata, między innymi w Anglii czy Francji, oraz podróżowali po najdalszych jego zakątkach. Jak nikt rozumieją branżę oraz potrzeby rodaków. Obecnie ich domem jest Norwegia, w której organizują letnie pobyty dla małych grup na południowej riwierze kraju. Zimą, tuż po świętach, pakują się w swoje samochody i przemierzają całą Skandynawię w drodze do północnego domku, w którym przyjmują grupy zainteresowane zimowymi przygodami. W ramach ich turnusów, goście zapewnione mają wszystko od wylądowania na lotnisku w Tromso aż do powrotu do terminala: odbiór, transport, wycieczki, wyżywienie, nocleg oraz co najważniejsze – ich towarzystwo oraz wiedzę na temat miejsca, do którego docieramy. Na koniec, w ramach pamiątki, otrzymuje się także paczkę zdjęć wykonywanych podczas pobytu. To rzadka rzecz, która pozwala (w teorii, bo kto nie zabierze aparatu?) wyjechać i nie martwić się niczym, nawet aparatem. Norwegia Północna – arktyczne wakacje i atrakcje Wyjazdy turystyczne na północ to nadal nisza oraz orient pośród orientów. Gdyby spojrzeć na liczby oraz na preferencje podróżnicze Polaków, nie ma się co dziwić, że każda wzmianka o wakacjach w okolicach koła podbiegunowego, budzi zdziwienie. Co istotne jednak – nie powinno to dziwić. Dalekie, polarne rubieże Europy to jeden z najpiękniejszych zakątków świata, który nie tylko kusi wspaniałą florą i fauną, ale także pozwala delektować się jakością powietrza i spokojem, jakie trudno doświadczyć w innych miejscach globu. Arktyka zadowala człowieka tak zwanymi małymi rzeczami, małymi sprawami. Zmienia się perspektywa, gdy podczas spaceru po śnieżnym pustkowiu nagle spotyka się stado reniferów, które często nie boją się człowieka i wchodzą w nim w interakcje. Każdy spacer, na który człowiek wybiera się w tej części świata, jest ucztą dla zmysłów. Niewielka wspinaczka na wzniesienie ponad fiordem niespodziewanie potrafi odsłonić przed człowiekiem zupełnie inną perspektywę na okolicę. Każde zapuszczenie się w nieznanym kierunku i wytyczanie własnych ścieżek doprowadza nas do kolejnego, zaskakującego piękna. O wszystkich turystycznych atrakcjach w Tromso i okolicach przeczytacie w kolejnym tekście za tydzień. Zorza polarna Tymczasem, aby zrozumieć dlaczego tak wiele osób, pomimo mainstreamowych trendów, wybiera się na daleką północ, kliknijcie w poniższe zdjęcie i zobaczcie magię arktycznej zorzy polarnej. To naprawdę coś niesamowitego 👇 Co myślicie? Rozważycie zimowe wakacje w północnej Norwegii? 🇳🇴 Macie jakieś pytania? Podzielcie się w komentarzu 👇
ile ludzi jest w norwegii